Choć to gdzie Łukasz Wiśniewski dokończy sezon nie jest jeszcze informacją oficjalną, wiadomo że 31-letni gracz trafi do Śląska Wrocław. Do ostatniej chwili o gracza walczył klub ze Szczecina.
Kilka klubów Tauron Basket Ligi walczyło o Łukasza Wiśniewskiego po
tym, jak 31-letni obrońca rozstał się z PGE Turowem Zgorzelec przed
tygodniem. Ostatecznie bój o zawodnika wygrał mający medalowe plany w
tym sezonie, Śląsk Wrocław.
- Mogę już potwierdzić - zagram w Śląsku Wrocław - mówi
Wiśniewski, który przez ostatnie kilka dni czekał na list czystości z
PGE Turowa Zgorzelec. Dokument ten otrzymał w piątek.Usługami
zawodnika bardzo zainteresowany byli m.in. Polski Cukier Toruń, który
liczył, że zawodnik rozważy powrót do rodzinnego miasta oraz Trefl
Sopot, czyli poprzedni pracodawca gracza. Wiśniewskiego w swoim składzie
widział również beniaminek Tauron Basket Ligi, King Wilki Morskie
Szczecin, który - wedle nieoficjalnych informacji - zaoferował
zawodnikowi najwyższą stawkę oraz kontrakt na przyszły sezon.
-
Wybierałem z wielu ofert, Szczecin również gdzieś tam się pojawiał.
Wybrałem jednak Śląsk. Nie przychodziłbym do klubu, którego trener nie
wiedziałby mnie w składzie, albo nie miałby na mnie pomysłu. To kwestie
oczywiste. Jednocześnie jednak wybrałem klub z Wrocławia, bo jest to dla
mnie szansa na zdobycie czegoś w tym sezonie. Mam w tym momencie na
myśli sukces drużyny - mówi zawodnik.
Wiśniewski podpisał kontrakt do końca sezonu.
Wielokrotny mistrz Polski, żeby wpasować w zespół rzucającego obrońcę, najprawdopodobniej wkrótce rozstanie się z Mantasem Cesnauskisem.
piątek, 16 stycznia 2015
sobota, 20 grudnia 2014
Mateusz Jarmakowicz w Polpharmie
Oficjalnie od poniedziałku (22 grudnia)
Mateusz Jarmakowicz będzie zawodnikiem Polpharmy Starogard Gdański.
Zawodnik ostatnio występował w Polskim Cukrze Toruń.
Po decyzji Kacpra Sęka, że odchodzi z Polpharmy Starogard Gdański i kończy zawodową karierę, działacze klubu zmuszeni byli poszukać polskiego zastępstwa. Wybór padł na Mateusza Jarmakowicza, który ostatnio występował w Polskim Cukrze Toruń. Przed meczem z Asseco Gdynia zawodnik został odsunięty od drużyny i nie uczestniczył nawet w treningach .
Obie strony (agent zawodnika i Polpharma) przez jakiś czas negocjowały, ale ostatecznie znalazły porozumienie. Gracz ma być ważnym zawodnikiem w rotacji Tomasza Jankowskiego.
Jarmakowicz w Starogardzie Gdańskim jest już od czwartku, odbył nawet treningi z zespołem, ale w meczu nie wystąpił.
Zawodnik wystąpił w siedmiu spotkaniach w Tauron Basket Lidze w tym sezonie. Polak średnio na parkiecie przebywał 13 minut, w ciągu których zdobywał 3,7 punktu oraz 1,6 zbiórki.
Po decyzji Kacpra Sęka, że odchodzi z Polpharmy Starogard Gdański i kończy zawodową karierę, działacze klubu zmuszeni byli poszukać polskiego zastępstwa. Wybór padł na Mateusza Jarmakowicza, który ostatnio występował w Polskim Cukrze Toruń. Przed meczem z Asseco Gdynia zawodnik został odsunięty od drużyny i nie uczestniczył nawet w treningach .
Obie strony (agent zawodnika i Polpharma) przez jakiś czas negocjowały, ale ostatecznie znalazły porozumienie. Gracz ma być ważnym zawodnikiem w rotacji Tomasza Jankowskiego.
Jarmakowicz w Starogardzie Gdańskim jest już od czwartku, odbył nawet treningi z zespołem, ale w meczu nie wystąpił.
Zawodnik wystąpił w siedmiu spotkaniach w Tauron Basket Lidze w tym sezonie. Polak średnio na parkiecie przebywał 13 minut, w ciągu których zdobywał 3,7 punktu oraz 1,6 zbiórki.
niedziela, 23 listopada 2014
Robert Skibniewski: Byliśmy mało skuteczni
Rozgrywający Śląska zanotował bardzo słaby
występ, a jego drużyna przegrała w Radomiu 65:84. Po zakończeniu
piątkowego spotkania podał przyczyny porażki, która zatrzymała świetną
serię wrocławian.
W piątkowy wieczór, w spotkaniu otwierającym ósmą kolejkę Tauron Basket Ligi, wielokrotny mistrz Polski jedynie w pierwszej połowie był w stanie dotrzymać kroku radomskiej Rosie. W pozostałych dwóch kwartach podopieczni Wojciecha Kamińskiego udowodnili, że czują się bardzo pewnie na swoim parkieci , "odjeżdżając" przyjezdnym i odnosząc bardzo pewne zwycięstwo.
Zawodnicy Śląska trafili zaledwie 23 na 55 rzutów z gry. Gospodarze oddali tyle samo prób, jednak 31 z nich znalazło drogę do kosza. Właśnie na słabą efektywność zwrócił uwagę po ostatniej syrenie Robert Skibniewski. - Wydaje mi się, że nasz brak skuteczności z otwartych pozycji, czy to w moim wykonaniu, czy kolegów - odpowiedział, zapytany o przyczynę porażki.
- Rosa to wykorzystywała natychmiastowo, trochę nieporozumień w naszej obronie i wyglądało to tak, jak wyglądało -
dodał po chwili. Rozgrywający spędził na parkiecie nieco ponad 32
minuty, w trakcie których zdobył 6 "oczek". Zaledwie 1 na 6 prób tego
zawodnika zza linii 6,75 m znalazła drogę do kosza. Pozostałe 3 punkty
dołożył z linii osobistych.
Wrocławianie ponieśli więc pierwszą porażkę w bieżącym sezonie. Siedem wcześniejszych pojedynków kończyło się po ich myśli. - Każda seria kiedyś się kończy. Mamy bilans 7-1, wciąż to jest bilans, który przed sezonem bralibyśmy w ciemno - zapewnił.
W piątkowy wieczór, w spotkaniu otwierającym ósmą kolejkę Tauron Basket Ligi, wielokrotny mistrz Polski jedynie w pierwszej połowie był w stanie dotrzymać kroku radomskiej Rosie. W pozostałych dwóch kwartach podopieczni Wojciecha Kamińskiego udowodnili, że czują się bardzo pewnie na swoim parkieci , "odjeżdżając" przyjezdnym i odnosząc bardzo pewne zwycięstwo.
Zawodnicy Śląska trafili zaledwie 23 na 55 rzutów z gry. Gospodarze oddali tyle samo prób, jednak 31 z nich znalazło drogę do kosza. Właśnie na słabą efektywność zwrócił uwagę po ostatniej syrenie Robert Skibniewski. - Wydaje mi się, że nasz brak skuteczności z otwartych pozycji, czy to w moim wykonaniu, czy kolegów - odpowiedział, zapytany o przyczynę porażki.
Wrocławianie ponieśli więc pierwszą porażkę w bieżącym sezonie. Siedem wcześniejszych pojedynków kończyło się po ich myśli. - Każda seria kiedyś się kończy. Mamy bilans 7-1, wciąż to jest bilans, który przed sezonem bralibyśmy w ciemno - zapewnił.
piątek, 21 listopada 2014
Dobra gra Sacramento
Sacramento Kings pozostają największą,pozytywną
niespodzianką tego sezonu NBA. Po sobotniej wygranej z San Antonio
Spurs pokonali w czwartek Chicago Bulls i po raz pierwszy od 2006 roku
mają pozytywny bilans po dwunastu meczach (7-5).
DeMarcus Cousins zdobył 22 punkty, miał 14 zbiórek i 4 asysty, a Kings trafili 51% rzutów w wygranej u siebie z Bulls 103:88. O ich zwycięstwie zadecydowało 28-21 w trzeciej kwarcie, po której mieli 13 punktów przewagi.
24-letni lider Kings otrzymał wsparcie od Rudy'ego Gaya, który zdobył 20 punktów i od rozgrywającego Darrena Collisona, który rzucił 17 punktów i zaliczył 12 asyst. Bardzo dobrze spisali się też rezerwowi Omri Casspi - 14 punktów i Derrick Williams - 10.
Po dwunastu meczach sezonu Kings mają już na rozkładzie Chicago, San Antonio, Los Angeles Clippers i Portland. Teraz przed nimi czteromeczowa trasa wyjazdowa i wizyty w Minnesocie, Nowym Orleanie, Houston i w San Antonio.
Sukces Kings bierze się ze świetnej gry Cousinsa, ale i z dominacji na zbiórkach (1 miejsce w NBA) i poprawionej obrony (awans z 23 na 13 miejsce w efektywności).
Dla Bulls w czwartek najwięcej punktów rzucił Jimmy Butler - 23. Koszykarze z Chicago zagrali po raz kolejny bez Derricka Rose'a i drugi mecz z rzędu bez Pau Gasola.
W coraz lepszej formie są Los Angeles Clippers, który drugi dzień z rzędu zdeklasowali zespół z Florydy. W środę rozgromili Magic w Orlando 114:90, a w czwartek rozbili Heat w Miami 110:93.
Po słabym początku sezonu Clippers mają bilans 7-4, a największe zasługi przy ostatnich wygranych ma coraz lepiej grający Chris Paul.
W środę Paul zaliczył 16 punktów i 9 asyst w 30 minut gry, a w czwartek rzucił 26 punktów i zaliczył 12 asyst. 26 punktów rzucił też Blake Griffin, a Clippers prowadzili już 39-15 po pierwszej kwarcie, w której zaliczyli aż 11 asyst (31 w całym meczu).
Najwięcej punktów dla Heat zdobył Chris Bosh - 28, a bardzo dobrze z ławki spisał się debiutant Shabazz Napier. Młody rozgrywający Heat rzucił 17 punktów, miał 5 zbiórek i 3 asysty w 33 minuty gry po kontuzji palca Norrisa Cole'a. Była to już jednak czwarta porażka Heat w pięciu ostatnich meczach i piąty z rzędu mecz opuszczony przez Dwyane'a Wade'a, który ma kłopoty z kontuzją ścięgna udowego.
DeMarcus Cousins zdobył 22 punkty, miał 14 zbiórek i 4 asysty, a Kings trafili 51% rzutów w wygranej u siebie z Bulls 103:88. O ich zwycięstwie zadecydowało 28-21 w trzeciej kwarcie, po której mieli 13 punktów przewagi.
24-letni lider Kings otrzymał wsparcie od Rudy'ego Gaya, który zdobył 20 punktów i od rozgrywającego Darrena Collisona, który rzucił 17 punktów i zaliczył 12 asyst. Bardzo dobrze spisali się też rezerwowi Omri Casspi - 14 punktów i Derrick Williams - 10.
Po dwunastu meczach sezonu Kings mają już na rozkładzie Chicago, San Antonio, Los Angeles Clippers i Portland. Teraz przed nimi czteromeczowa trasa wyjazdowa i wizyty w Minnesocie, Nowym Orleanie, Houston i w San Antonio.
Sukces Kings bierze się ze świetnej gry Cousinsa, ale i z dominacji na zbiórkach (1 miejsce w NBA) i poprawionej obrony (awans z 23 na 13 miejsce w efektywności).
Dla Bulls w czwartek najwięcej punktów rzucił Jimmy Butler - 23. Koszykarze z Chicago zagrali po raz kolejny bez Derricka Rose'a i drugi mecz z rzędu bez Pau Gasola.
W coraz lepszej formie są Los Angeles Clippers, który drugi dzień z rzędu zdeklasowali zespół z Florydy. W środę rozgromili Magic w Orlando 114:90, a w czwartek rozbili Heat w Miami 110:93.
Po słabym początku sezonu Clippers mają bilans 7-4, a największe zasługi przy ostatnich wygranych ma coraz lepiej grający Chris Paul.
W środę Paul zaliczył 16 punktów i 9 asyst w 30 minut gry, a w czwartek rzucił 26 punktów i zaliczył 12 asyst. 26 punktów rzucił też Blake Griffin, a Clippers prowadzili już 39-15 po pierwszej kwarcie, w której zaliczyli aż 11 asyst (31 w całym meczu).
Najwięcej punktów dla Heat zdobył Chris Bosh - 28, a bardzo dobrze z ławki spisał się debiutant Shabazz Napier. Młody rozgrywający Heat rzucił 17 punktów, miał 5 zbiórek i 3 asysty w 33 minuty gry po kontuzji palca Norrisa Cole'a. Była to już jednak czwarta porażka Heat w pięciu ostatnich meczach i piąty z rzędu mecz opuszczony przez Dwyane'a Wade'a, który ma kłopoty z kontuzją ścięgna udowego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Polecany post
Jordan Loveridge: Czułem, że to najlepszy krok w mojej karierze.
Co możesz powiedzieć o swoim ostatnim sezonie ? Jak go podsumowujesz ? Mój ostatni sezon w Göttingen był bardzo solidny. Zacząłem na pozyc...
-
Co możesz powiedzieć o swoim stylu gry Mój styl gry polega na tym, że jestem atletycznym PG, który czuje się komfortowo na obu pozycj...
-
Dlaczego zdecydowałeś się na grę dla Crailsheim Merlins ? Chciałem pokazać światu swoje talenty na większej scenie... Po roku, który sp...
-
Wczoraj w znakomitym stylu zakończyliście sezon 2016/2017. Pokonaliście Śląsk Wrocław i awansowaliście do I ligi. Co możesz powiedzieć o ty...